Mieszka w Wietnamie, zaczyna pisać bloga, a znamy ją z Łomży!

24 kwietnia 2017 9:45 2 komentarze

Panicznie boi latać się samolotem i walcząc ze swoim strachem, w przypływie odwagi, obrała egzotyczny kierunek – Wietnam. Była uczestniczką programu “Bitwa na głosy”, w Łomży od dzieciństwa zajmowała się śpiewem, to samo stara robić się w Hanoi- stolicy Wietnamu. Urszula Durzyńska, bo o niej mowa, do Wietnamu wyleciała na zaproszenie znajomych i to przez przypadek, chociaż jak sama mówi, z odrobiną jej szaleństwa. Teraz postanowiła dzielić się swoimi doświadczeniami, została autorką bloga i zachęca innych do wizyty w egzotycznym kraju Azji.

W rozmowie poniżej, z pewnością dowiecie się o popołudniowych drzemkach Wietnamczyków, wyczynach na skuterze, korkach, bladej cerze kobiet, która jest symbolem piękna, korupcji w kraju, czy braku kuchni w mieszkaniach. Tak jak egzotyczny i gorący jest Wietnam- tak ciekawa jest również rozmowa z Ulą, która opowiada o urokach tego kraju oraz nietuzinkowości jego mieszkańców.

Jechaliśmy z chłopakiem w ciemno – bez pracy, bez mieszkania. W dodatku mieliśmy mało czasu na zorganizowanie wszelkich formalności, wiz, ubezpieczenia, zamknięcie kont bankowych w Polsce itp itd. Na szczęście nie byliśmy z tym sami. Mieliśmy wsparcie ze strony naszych rodzin, które musieliśmy oswoić z myślą, że przeprowadzamy się do AZJI, ale też Joanny i Alexa, którzy byli już na miejscu. To, że naprawdę wyjeżdżamy, dotarło do mnie dopiero w weekend przed wylotem, kiedy przyjechała do mnie siostra i pomagała mi się pakować, a potem kiedy rodzice odwozili mnie na lotnisko – ale było już za późno na odwrót . Planowaliśmy polecieć na ‘jakiś czas’, potem na 3 miesiące, pół roku… Ostatecznie zostajemy do końca roku i wrócimy na Boże Narodzenie do Polski i Anglii do naszych rodzin i znajomych – opowiada Ula


Mieszkasz blisko jeziora, w pięknej okolicy. Co robisz na co dzień?

Odpoczywam, piję pyszną kawę, jem nietypowe rzeczy, zwiedzam i się zachwycam 🙂 A tak poważnie, to (oprócz tego co wymieniłam wcześniej) zaczęliśmy pracować, uczymy dzieci języka angielskiego i muzyki. Mój chłopak jest rodowitym Brytyjczykiem, a native speakerzy (również z Ameryki, Kanady i Australii) są tutaj pożądaną kadrą pracowniczą. Dodatkowo współpracuję z agencjami eventowymi (niestety nie znam JESZCZE języka wietnamskiego, więc pole manewru w tej dziedzinie mam ograniczone), a także w miarę możliwości śpiewam w klubach, na imprezach prywatnych i zorganizowanych eventach – opowiada.

Tak egzotyczny kraj jak Wietnam skłania do tego, by podzielić się tym co widzisz z innymi? Dlatego zaczynasz pisać bloga?

Dokumentuję wszystko co mnie otacza, żeby pochwalić się rodzinie i znajomym. Nazbierałam w ciągu miesiąca tyle materiałów, że postanowiłam podzielić się tym ze wszystkimi i zaczęłam pisać bloga – https://oohlalainparadise.blogspot.com/ Mam nadzieję, że jak już zrozumiem co i jak działa, to każdy będzie mógł znaleźć tam coś interesującego dla siebie.

Stolica Wietnamu, Hanoi jest piękna i malownicza, a jacy są Wietnamczycy? Czym różni się ich mentalność od naszej?

Wietnamczycy to ludzie niesamowicie sympatyczni, przyjaźni i pomocni. Po bardzo ciężkich historycznych przejściach (wojna w latach 1957-75) spodziewałam się chłodniejszego nastawienia. W stolicy Wietnamu – Hanoi ludzie przyzwyczajeni są do turystów. Nadal zdarza się, że spotykamy się z zaciekawionymi dziećmi, ale też mniej przychylnymi starszymi ludźmi i przejawami rasizmu – ale po tym, co zgotowali im ‘biali’ i to całkiem niedawno, wcale nie ma się co dziwić.. Poza Hanoi, na wsiach i w mniejszych miejscowościach jesteśmy rodzajem atrakcji, każdy kto tylko może do nas macha, pokazuje sobie nas palcami i mówi ‘hello’. Średni wzrost Wietnamczyków to ok. 1,60 cm, więc mój prawie 2 metrowy chłopak jest dla nich czymś zjawiskowym i nie raz już zdarzyło się, że prosili o zrobienie sobie z nim zdjęcia! – opowiada Ula

Jesteś tam od niedawna. Wietnam to kraj socjalistyczny, jak w nim się żyje? Jakie były Twoje wyobrażenia, a jakie okazały realia, w których przyszło Ci żyć?

Jadąc do Wietnamu spodziewałam się dzikiego, biednego kraju trzeciego świata. Na miejscu przekonałam się, jak bardzo się myliłam! Piękne zadbane budynki przeplatają się z luksusowymi willami, hotelami i historycznymi świątyniami, pagodami i rzeźbami. Mieszkańcy rzadko gotują (największym zaskoczeniem był dla mnie brak piekarnika w domach lub wręcz całkowicie kuchni!), więc jest mnóstwo barów, restauracji i przede wszystkim kawiarni. Do tej pory nie mam pojęcia jak te lokale się utrzymują, skoro na jednej krótkiej ulicy potrafi być 7 kawiarenek pod rząd. Ciekawym zjawiskiem są ulice ‘tematyczne’ – czyli np. cała alejka sklepów z metalowymi rurami, inna z samymi stoiskami z okularami, a kolejna ze straganami z bielizną. Jedynym problemem są korki – godziny szczytu to istne PIEKŁO i związana m.in. z tym jakość powietrza. Czasami uciążliwe są także temperatury, które przy wilgotności powietrza 60-90% nawet przy 25-35 stopniach odczuwane są jako 40-50 stopni Celsjusza! Wtedy cały ten pył, kurz itp przykleja się do ciała i tak ciężkim i wilgotnym powietrzem ciężko oddychać.

W Polsce coraz częściej pogrążamy się w gonitwie za pracą, pieniędzmi, nie mamy na nic czasu oraz często narzekamy na otaczającą nas rzeczywistość. Jakie są priorytety mieszkańców Hanoi?

Wietnamczycy zdają się niczym nie przejmować. Np. jeśli chodzi o ruch drogowy, to jedynym prawem jakie obowiązuje to jest – dojechać z punktu A do punktu B i nie dać się zabić. Wymogiem jest tylko posiadanie kasku i w miarę rozsądna prędkość, która przy takich korkach wcale nie jest trudna do osiągnięcia. 5 osób na 1 skuterze? Nie ma sprawy! Wymijanie z prawej strony? Oczywiście! Światła na skrzyżowaniach? Kolorowa ozdoba!  Wietnamczycy spędzają dużo czasu z rodziną i przyjaciółmi. Razem jedzą, spotykają się na kawę i co najważniejsze – KARAOKE! Mężczyźni uwielbiają śpiewać. Jest tutaj mnóstwo specjalnych wielkich budynków z zamykanymi salami, które wynajmują grupy znajomych i śpiewają do białego rana. Wietnamczycy dbają też o swoje zdrowie. Jedzą lekko, mają siłownie na świeżym powietrzu, na których – o dziwo! – jest mnóstwo starszych osób! Generalnie widzi się dużo osób maszerujących, rozciągających się i ćwiczących na ulicach. Natomiast kiedy tylko wychodzi słońce – zaczyna robić się pusto na ulicach. Osoby , które muszą wyjść z domu okryte są od góry do dołu, w kurtki, kaptury i maski, co na początku mnie szokowało przy 40 stopniowym upale, ale oprócz ochrony przed ekstremalnym indeksem UV – 10! ma to również uchronić ich skórę i pozostawić ją białą. W przeciwieństwie do reszty świata, Panie dążą do jak najjaśniejszego odcienia skóry. Opalają się jedynie turystki, natomiast w sklepach znaleźć można jedynie wybielające kosmetyki. Dezodoranty, toniki, kremy na noc, do twarzy – wszystko jest „Whitening”, EXTRA WHITE albo 100% Intensive White.  Ciekawym zjawiskiem jest popołudniowa drzemka. Ludzie zamykają swoje stanowiska pracy, lub po prostu gdzieś na zapleczu kładą się spać. Potrafią też zatrzymać skuter na poboczu i zdrzemnąć się na nim – opowiada Ula

Jak jesteś odbierana przez rodowitych mieszkańców? Czy dobrze czujesz się w tym kraju?

Obcokrajowcy w Wietnamie dzielą się na turystów i tych, którzy mieszkają tutaj na stałe. Często zdarza się, że Wietnamczycy widząc ‘białego’ wiedzą, że skoro przyleciał z drugiego końca świata, to było go na to stać i  najprawdopodobniej ma pieniądze. Starają się go możliwie jak najbardziej naciągnąć. W ten sposób można skończyć z siatką bananów za 40 zł lub czyszczeniem butów za 50 zł. Tym bardziej, ze w pośpiechu ciężko przeliczać swoją walutę na dolary i z dolarów na wietnamskie dongi. Idąc ulicą każdy taksówkarz na Ciebie trąbi, zakładając że na pewno potrzebujesz podwózki. W centrum miasta każdy próbuje Cię zaciągnąć do swojej restauracji, czy na drinka w jego barze. Kiedy już mieszkasz w jednym miejscu, sąsiedzi zaczynają się przyzwyczajać i traktują Cię przyjaźnie, pomagają jak mogą – oczywiście w ramach możliwości, bo starsi ludzie raczej nie znają języka angielskiego, a my nie operujemy wietnamskim. Zazwyczaj i dzieci i dorośli po prostu krzyczą do Ciebie „hello!” i bardzo cieszą się kiedy im odpowiesz. Czasami ktoś stara się po prostu zagadać i skorzystać z możliwości użycia języka angielskiego, nawet jeśli to są tylko podstawowe zwroty – jak się nazywasz? Skąd jesteś? Zaskakujące jest to, że wiele dzieci mówi PERFEKCYJNIE po angielsku. Zdarzało się, że nie potrafiliśmy porozumieć się z właścicielami restauracji odnośnie zamówienia i wtedy wołali swoje dzieci, które z idealnym amerykańskim akcentem jak w zagranicznych serialach pomagały nam i były zadowolone, ze mogły w końcu skorzystać ze swoich zdolności. Niestety jest to bardzo skorumpowany kraj, wiele rzeczy można załatwić łapówką. Panuje przesunięta niedawno do godziny 2 rano godzina policyjna. Nie wolno hałasować, puby przy drogach z głośną muzyką muszą być zamknięte. Nie przeszkadza to jednak policji kiedy zostaje przekupiona przez dewelopera i przy naszym pierwszym mieszkaniu budowano kompleks mieszkań dla bogaczy z centrum handlowym – 24 godziny 7 dni w tygodniu! W ciągu tygodnia naszego pobytu w tym domu zdążyli wybudować 2 piętra wieżowca! Niestety jestem tutaj za krótko, żeby opisać jak żyje się rodowitym Wietnamczykom, widać wyraźny podział na ludzi ubogich, klasę średnią i obrzydliwie bogatych. Na pewno jest tutaj ciężko, ludzie są biedni – ale szczęśliwi. I Przede wszystkim ZADBANI.

W Łomży można spokojnie poruszać się pieszo, czy rowerem, bo wszędzie jest blisko. W większym mieście korzystniej wybrać auto lub komunikację miejską, a czym poruszasz się po Wietnamie i dlaczego?

Po Wietnamie poruszamy się skuterem. Jest to najpopularniejsza i najwygodniejsza metoda. Samochody są bardzo wysoko opadatkowane, podatek wynosi od 40 do 150% (w zależności od rozmiaru samochodu), więc czasami 2 – 3 krotnie przewyższa cenę samego samochodu. Jest ich niewiele, jednak stwarzają wielkie zagrożenie na drogach. Zazwyczaj jeżeli kogoś stać na samochód, to jest on olbrzymi i jeździ nim bardzo wolno ‘lansując się’, chcąc pokazać swoją pozycję materialną, czym wstrzymuje niesamowicie zsynchronizowany i wbrew pozorom zaskakująco bezpieczny ruch na wąskich drogach i to głównie samochody właśnie powodują korki i niebezpieczne sytuacje podczas podróży. Można też podróżować taksówkami, z łatwymi aplikacjami w telefonie i mimo, że koszt podróżowania jest niesamowicie tani, to w kilka dni zapłaciliśmy tyle ile teraz płacimy za miesiąc wynajęcia skutera. Dodam tylko, że koszt uzupełnienia całego baku kosztuje nas ok 12 zł i wystarcza na tydzień, czasami więcej, jeżdżenia po mieście non stop.

Czy chciałabyś zamieszkać tam na stałe?

Czy chciałabym zamieszkać na stałe w Wietnamie? Mam duże, 50- metrowe mieszkanie, 50 metrów od wielkiego jeziora, palmy na wysokości mojego balkonu, a w ogródku 50 drzewek Bonsai. Cały czas jest ciepło, jedzenie pyszne, ludzie przyjaźnie nastawieni, praca przyjemna i nie od rana do nocy, więc każdy ma czas na ŻYCIE. Jeśli chcę odpoczynku od zgiełku, ciągłego trąbienia itp. chłopak zabiera mnie na skuterze poza miasto i oglądamy przepiękne krajobrazy, niespotykane w Polsce zwierzęta, góry itd.. Kto by chciał opuszczać taki raj? Chyba tylko Alicja była na tyle głupia, żeby uciec z Krainy Czarów 😉 Kiedy jednak przełamałam swój strach przed podróżą samolotem, odkryłam w sobie duszę podróżnika – coś co zawsze we mnie tkwiło (zwiedziłam ¾ Europy, niestety wszystko autokarem lub samochodem), ale blokowane było to strachem. Po Nowym Roku na pewno wrócę do Azji. Jeżeli nie do Wietnamu to do Tajlandii, Kambodży, Laosu, Malezji, może Filipiny… Poczekam na kolejny dzień, w którym szaleństwo weźmie górę nad rozsądkiem i wtedy zadecyduję! Na pewno jednak Wietnam będzie na liście miejsc, do których kiedyś wrócę przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Tags: , ,

Autor: admin1

Wyświetlenia: 2504

2 komentarze

  • Asia says:

    Mega pozytywna historia. Mam nadzieję, że i na blogu będzie o czym poczytać 🙂

  • Ula says:

    @Łukasz – to super! Bardzo się cieszę, że z całego artykułu – tylu informacji o świecie, innej kulturze, ciekawostek itp. – zainteresowało Cię właśnie to! 🙂 Pozdrawiam z egzotycznego, gorrrącego i pozytywnego Hanoi!

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *
    *

    Kursy walut

    Instagram

    Sonda

    Czy prezydent Mariusz Chrzanowski ma szanse na reelekcję?

    • Zdecydowanie tak (31%, Głosów: 235)
    • Zdecydowanie nie (27%, Głosów: 207)
    • Nie (19%, Głosów: 141)
    • Tak (18%, Głosów: 139)
    • Jeszcze nie wiem (5%, Głosów: 35)

    Głosujących: 754

    Loading ... Loading ...
    • ISSN 2450-6133